Recenzje
Zapiski z uczonej księgi Regisa tyczące się konwetu mangowego Asuconem Piątym zwanego.
Jak zapowiadały od dawien dawna znaki na niebie i ziemi, a szczególnie w pismach uczonych i na łączach dzierżawionych w dniach 3-4 marca Roku Pańskiego 2001 w dzielnicy Szopienice grodu Katowice miał miejsce zlot wampirów pod szczwaną przykrywką Zjazdu Miłośników Animacji i Rysunku Ludów Orientu (czyli piątej już edycji mangowej imprezy Asucon organizowanej przez Sekcję 9 Śląskiego Klubu Fantastyki). Cóż, jako już rzekłem przykrywka owa była cwana, bo wampiry to przebiegłe bestyje, ale udało mi się ją zdemaskować! Rzeczone wampiry znajdujące się na terenie rozpoznałem i wymienię z imiona na końcu owego traktatu, teraz zaś zajmę się opisaniem owej biesiady.
Wszystko zaczęło się w sobotę na dwie godziny przed południem. Sale Miejskiego Domu Kultury w Szopienicach pełne były już przyjezdnych z różnych części Polski a było ich mnogo, zapewniam (około 500 osób). Tłok był i ścisk, a to z powodu karawan które zawitały i kusiły biesiadników zamorskimi towarami. A piękne były (towary, nie karawany:), oj piękne i było w czym przebierać lecz większość uczestników borykała się z problemem małej zasobności sakiewek. I tu muszę opisać samo wejście. Ano borykały się przy wejściu panny karty wstępu odstępujące za niewygórowane nawet ceny (23 złote dukaty za dwa zenity słońca spędzone w środku a 15 złotych dukatów za jeden dzień), a roboty miały huk, lecz witały utrudzonych wędrowców z uśmiechem i puzzlem (ponieważ odbywał się konkurs na poszukiwacza puzzli - trzeba im było ułożyć maskę Lavy, za co czekała nagroda). No i podziękowania dla obsługi wnęki szatnią zwanej, która w ścisku i znoju owe dwa zenity słońca pracować raczyła dla większej wygody podróżnych i bezpieczeństwa bagażu rzeczonych. No, ale samymi zakupami człek nie żyje (tym bardziej gdy sakwa pusta ;). Organizatorzy owego konwentu raczyli zorganizować liczne atrakcje by umilić czas uczestnikom. Wszystkich nie wymienię, gdyż przyszedłem na świat jako zwykły śmiertelny człek i we wszystkich miejscach jednocześnie nie mogłem bywać, choć się starałem. Były do dyspozycji izby: kinowa oraz telewizyjna a na nich filmy i filmiki w pełnej krasie (Sin, Cowboy Bebop, Please Save My Earth, To Heart, Dual, Patlabor, Vampire Princess Miyu TV i wiele innych) i z tego co mi wiadomo nawet bez opóźnień poważnych (za co brawa dla osób zajmujących się owymi izbami). Na owych salach czasem działy się inne rzeczy, ale o nich za chwilę, gdyż zmuszonym jestem z poczucia obowiązku kronikarza opisać izby panelową i konsolową, które ruszyły dopiero od godziny 14 z powodów od organizatorów niezależnych (równoległe spotkanie okupujące te sale), powodując mały ścisk w reszcie izb. Lecz potem otwarto ich podwoje dając radość i uciechę śmiertelnym lubiącym toczyć różnorakie boje i turnieje (tekkenowe między innymi), chcącym także zabrać udział w uczonych dyskusjach i panelach, konkursach i konkursikach. A cóż się działo dnia pierwszego istotnego opisuję, jeślim o czymś zapomniał to przepraszam, ale pamięć już nie ta. Jako już rzekłem o 10 się wszystko zaczęło, potem w samo południe wystartował Ajent (konkus wzorowany na Agencie, popularnym turnieju). Tegoż samego dnia zorganizowano mnóstwo innych konkursów: rysunkowy, karaoke, wiedzy, na najlepszego łowcę wampirów. Przez krótki okres działała Inkwizycja, lecz jej płomyczek szybko zgasł. Na wielkiej sali kinowej ruszył Cosplay, którego niestety nie widziałem (sorry Beryl), ale podobno był zabawny; furorę zrobiło hasło "To to jest karalne?!"a czego tyczyło, wiedzą wtajemniczeni. W rzeczonej izbie mieliśmy jeszcze okazję wysłuchać wielkiej narady, zwanej konferencją prasową. Wieczorem zaś odbył się dziwny bal LARP`em zwany, gdzie uczestnicy wcielili się w postacie wampirów, detektywów, bogatych kupców i innych gości próbujących rozwikłać zagadkę pewnego morderstwa (przyznaj czytelniku, iż bezczelne te bestie były, by urządzać sobie ucztę pod nosami niczego nie podejrzewających biesadników). Wieczorem również ruszył nieoficjalny panel Yaoi na sali telewizyjnej, gdzie panny siedziały i chichotały czytając jakieś miłosne historie (tylko czemu w tych historiach tak niewiele niewiast było tylko sami młodzieńcy?).
Nastała noc, niektórzy ruszyli oglądać filmy hentai ( cóż to znaczy? Przyrodnicze chyba wnioskując z treści ;) zamiast nocnego konkursu Hentai (przesunięto go na rano). Część biesadników nie traciła przytomności umysłu oglądając anime, grając (na konsoli, w mafię, Aliena, na nerwach). A część udała się na spoczynek do izby telewizyjnej w sypialną zmienonej. Niespokojnie spałem owej nocy, bojąc się o swój żywot (lub słuchając wesołej gromady obok. (Ludzie! Może i "Yellow Submarine" jest fajną piosenką, ale nie po północy! Litości!) Miałem rację, obudziłem się nad ranem z dwoma śladami na szyi, na szczęście były to tylko zadrapania, gdyż ową bestię musiał odstraszyć czosnek trzymany w zanadrzu. Pewny wampirzej obecności ruszyłem patrzeć cóż zaoferuje mi nowy dzień.
W niedzielę biesiadników zaczęło ubywać, rozjeżdżali się do domów lub zostali potajmnie wyniesieni do kostnicy (pomieszczenia na konwencie, które część zwiedziła w poszukiwaniu pewnego denata Smithem zwanego - za troskę w imieniu swoim i jego dziękuję). Część z tych co została wyglądała jakby nocy nie przespała lub niedobrowolnie oddała trochę krwi na cele bynajmniej nie szczytne. Rano ruszył konkurs hentai (ależ biesiadnicy mieli inwencję, świetny materiał na przyszłych tłumaczy i cenzorów), po nim był muzyczny (gdzie o mało nie doszło do zlinczowania Tenchiego, ale przeżył ku radości swej i zawodzie reszty uczestników ;) a następnie ubrankowy. W izbie panelowej jako sama nazwa rzecze były też panele, dyskusyjami zwane. O FAM`ie a także czym różni się fan od otaku. Podsumowując, tego deszczowego dnia konwent generalnie zamierał (czy aby dosłownie?). Miał się jeszcze odbyć koncert, lecz nie wiem czy był, gdyż mnie karoca znajomego Mamora (za co serdecznie dziękuję) uwiozła z tej biesiady przed czasem w bezpiecznie progi domostwa mego. Warto jeszcze wspomnieć, iż jakiś dobry samarytanin porozwieszał na terenie biesiady pergaminy informujące o zagrożeniu wampirami, i pozwolił sobie nawet trochę z nich zażartować, co - mam nadzieję - nie spowodowało większych uszczerbków na jego zdrowiu (no i te karty odnośnie honorowego krwiodawstwa były strzałem w dziesiątkę).
Generalnie pomysł tych wampirów był wyborny. Wykorzystały organizatorów by urządzili wyborną i klimatyczną dwudniową ucztę dla duszy każdego fana mangi i anime. A Ci się postarali, tworząc udany i naprawdę porządny konwent. Bawiłem się wyśmienicie, za co dziękuję organizatorom (wszystkim jednocześnie i każdemu z osobna), za trud i pracę włożoną w przygotowanie tej imprezy, której kolejną edycję gorąco polecam, nie zawiedziecie się . Poza tym tematyczny konwent to ciekawy pomysł i moim zdaniem Asucon powinien iść w tym kierunku. Teraz sobie ostrzę ząbki na kwietniowy Yokkon w konwencji SF (był reklamowany na plakatach Asuconu i terenie konwentu, przykład współpracy godny naśladowania). To tyle. Czytelniku, jeśliżeś wytrwał aż do teraz znosząc majaki starego kronikarza, dziękuję Ci za lekturę.
Regis
Ps. A teraz obiecane imiona zdemaskowanych przeze mnie wampirów. Są to... Zaraz, przecież zamknąłem okno, co to za nietoperz mi tu wleciał. O nie! Nie, tylko nie Ty! Zgiń, przepadnij siło nieczysta! Nie, zostaw mnie, nie!!!!! Arghhhhhhhhh.............................
Ps2. Notka koronera: Ciało denata znaleziono oparte głową o klawiaturę. Przyczyna zgonu: dwie rany kłute tętnicy szyjnej, ale co najdziwniejsze żadnych śladów krwi, nie wiemy też jak morderca dostał się do pokoju, drzwi były szczelnie zamknięte tylko okno uchylone, ale to przecież 9 piętro.
^_^